Dzierżon celebryta   

    Chociaż za życia ks. Jana Dzierżona słowo to jeszcze nie istniało, to dziś w dużym uproszczeniu można by użyć stwierdzenia, iż był celebrytą swojej epoki, przynajmniej w ówczesnym światku nauk przyrodniczych. Nikt chyba nie zaprzeczy, iż był w tamtym czasie największym na świecie lobbystą miodu, a także innych pożytecznych produktów i ich pochodnych jakie można uzyskać z pszczelego ula.

W swoim długim, 95-letnim życiu nieustannie zachęcał do racjonalnej hodowli pszczół dającej z tego niezaprzeczalne korzyści nie tylko te materialne ale też te, które wynikają  z roli pszczół  w zachodzących  procesach przyrodniczych, mających kapitalne znaczenie dla ekosystemu otaczającego nas świata. Dzierżon wiele podróżował uczestnicząc w corocznych zjazdach licznych związków hodowców pszczół oraz różnych wystawach i targach rolno – przemysłowych organizowanych nieomal w całej Europie. Przez szereg lat przyjmował u siebie w Karłowicach (zdj. 6), a pod koniec życia także w Łowkowicach – gdzie mieszkał rzesze gości, głównie pszczelarzy – naukowców oraz dziennikarzy gazet chcących poznać i na własne oczy zobaczyć hodowlane metody i pasieki sławnego pszczelarza. We wszystkich tych spotkaniach chętnie udzielał wywiadów, pozował do portretów i zdjęć (zdj. 1), często na życzenie uświetniał je swoim autografem (zdj. 2, 3). Składał dedykacje na swoich książkach dla niemniej sławnych uczonych, których spotykał na swej naukowej drodze (zdj. 5). Dochody jakie czerpał od wydawców swoich książek (zdj. 8), czy też te, które otrzymywał za prowadzone kursy i szkolenia pszczelarzy, oraz ze sprzedaży wyhodowanych przez siebie nowych odmian włoskich pszczół (zdj. 7) starczyły zaledwie na  częste podróże i w sumie bardzo skromne jak na kapłana przystało, całe jego długie życie.