Przed laty Chróścice były miejscem wielu tragicznych wydarzeń.  W 1914 r. kawaler z miłości strzałem z rewolweru “zabił się na miejscu”.

  Zaś w 1918 r. córka jednego gospodarza przygotowując ciasto na kluski przez pomyłkę zamiast mąki dosypała bieli cynkowej przez co otrula swego ojca. Innym razem  w 1931 r. młoda kobieta nalała do filiżanki środek dezynfekcyjny lizol. Potem myśląc, że jest to czarna kawa napiła się trucizny. Wkrótce potem zmarła w siołkowickim szpitalu. W 1896 r. W Chróścicach od pioruna, który przez dach uderzył do wnętrza domu zginął mężczyzna. Podobny wypadek zdarzył się także w czerwcu 1911 r. N a dodatek z obawy przed rychłą śmiercią, przesąd nie pozwalał wycużnikowi z Chróścic obchodzić złotego wesela.