Historia Starych Siołkowic. Jedną z pierwszych wiadomości o tej wsi znajdujemy w dokumencie z roku 1223, w których wśród wiosek należących do klasztoru w Czarnowąsach wymieniono wieś Scacovici.

Foto. Siołkowickie Gbury przed I-wszą wojną światową.

Foto. Siołkowickie Gbury przed I-wszą wojną światową. Widok ma "kałuże"

 

Pierwszą dokumentarną wzmiankę o wsi znajdujemy w liście wyzwoleńczym wystawionym w 1322 roku na ręce Stanka Wolnego z Siołkowic.

Dokument ten jest potwierdzeniem identycznego przywileju nadanego przez biskupa wrocławskiego Jana III (1292-1301) oraz księcia opolskiego Bolka I niejakiemu Tomkowi z Dziergowic oraz prawnym jego następcom, a dotyczącego zwolnienia z czynszów z jednego łana gruntów i możności pobudowania młyna wodnego w Siołkowicach (Scholekovic). Dokument w całości cytowany jest w zachowanym w miejscowym Archiwum Parafialnym notarialnym odpisie urbarza z 1588 roku, sporządzonym we Wrocławiu w marcu 1839 roku. Informacje zamieszczone w dokumencie pozwalają nam twierdzić, że pod koniec XIII wieku Siołkowice istniały już jako wieś zorganizowana w spójny system, z gruntami podzielonymi na łany i oczynszowana stosownie do wymogów prawa niemieckiego.

W dokumencie wystawionym 26 XI 1387 roku przez księcia Władysława Opolskiego na zamku w Głogówku wymieniono wieś Sulkowicz (być może, że została ona mylnie odczytana, zamiast Salcovicz). W dokumentach XVI, XVII i XVIII wiecznych spotyka się jeszcze inne napisy Siołkowic, między innymiScholkoviz, Sulkowicz, Sodolkowicz, Siedlkowitz, Szolkowic, Siolkowitz, Schalkowitz, Alt-Schalkowitz, Schalkendorf, Siołkowice. Siołkowice jest od dawna ogólnie używaną nazwą przez mieszkańców wsi oraz sąsiednich miejscowości. Dodatek „Alt” (Stare) pochodzi z II połowy XVIII wieku, kiedy założona została obok Siołkowic osada fryderycjańska Nowe Siołkowice.

 

Istnieje podanie o założeniu Siołkowic:

Z lochów w Opolu uciekło kilku więźniów, których poszukiwano, ale nie udało się ich złapać. Po kilku latach od zdarzenia książę Opolski jechał wraz ze świtą po prawej stronie Odry traktem prowadzącym z Opola do Brzegu, z zamiarem odwiedzenia księcia brzeskiego.
W lesie, w miejscu dzisiejszych Siołkowic, zaczęły nagle ujadać głośno psy. Książę opuścił powóz i z wielkim zaciekawieniem udał się w las. Las ten znajdował się w dolinie, otoczonej wzniesieniami i z książęcych ust padło „ o, sioło”. Wielce zdumiony zauważył małe osiedle i kilku mężczyzn siejących zboże. Jakież było jego zaskoczenie, gdy okazało się, że byli to więźniowie, którym udało się zbiec z lochów zamkowych Opola. Książę pod wielkim wrażeniem pracowitości mężczyzn zwolnił ich od dalszego odsiadywania kary i zezwolił im na zostanie w tym miejscu. Ponieważ równocześnie książę zastał pierwszych mieszkańców przy sianiu, stąd nowej osadzie nadał miano Siołkowice.

 Nazwa Siołkowice wywodzić się też może od słowa „siółko”„sioło”co określałoby malutką osadę, miejscowość. 

(na podstawie publikacji: Andrzej Stampka: Moje Siołkowice, obrazki z przeszłości Manfred Kutyma: Siołkowice. Zarys dziejów wsi opolskiej)

Mieszkańcy Siołkowice od dawnych lat zajmowali się rolnictwem. Praca na roli to główne zajęcie do połowy XX wieku większości tutejszej ludności. Nad szerokim rozlewiskiem Odry ziemie były bardzo urodzajne, im dalej jednak od rzeki, tym gorsza ziemia do uprawy. Zamożni właściciele gospodarstw zamieszkiwali centrum wsi tzw. Gbury. Im dalej od „matki” Odry tym mniej zamożni mieszkańcy. Ci byli albo rzemieślnikami, albo robotnikami.

Pochodzenie nazwisk siołkowickich

Foto. Widok na piekarnię Państwa Bulig - początek XX wieku.

 

Rzemieślnicy pochodzili z rodzin małorolnych lub bezrolnych. Wykonywali głównie prace na zlecenie mieszkańców wsi lub na szerszy rynek. Ci pierwsi to głównie szewcy, krawcy, cieśle, młynarze i kowale. Do drugiej grupy zaliczyć należy głównie koszykarzy i miotlarzy. Należy też wymienić prace sezonowe w lesie, rybołówstwo i myślistwo.

Robotnicy byli pracownikami najemnym u miejscowych gospodarzy. Zajmowali się też w późniejszych latach murarstwem, bekoniarstwem, powstawały stolarnie, piekarnie, masarnie. W Siołkowicach było kilka karczm dobrze prosperujących.
Wielu Siołkowiczan z wielodzietnych rodzin zaczęło wyjeżdżać i kupować majątki na Dolnym Śląsku i w Wielkopolsce. Poszukiwali pracy w kopalniach na Śląsku i na Zachodzie, udając się w głąb Niemiec. Tam też wykonywali i inne, dobrze płatne prace przy budowie dróg, mieszkań, fabryk itp.
Z czasem te wyjazdy stały się masowymi ucieczkami za pieniądzem. Pod koniec XIX wieku rozpoczęły się wyjazdy do Ameryki. W roku 1867 Siołkowice opuścił Edmund Woś-Saporski, za którym to wyemigrowało całymi rodzinami około 200 osób, wszyscy udając się do Brazylii.

Miejscowość naszą nawiedzały różne klęski, między innymi pożary o powodzie.
Kiedyś wszystkie domy i obejścia były drewniane. Jeżeli zaczął się palić nawet najmniejszy obiekt mogła pójść z dymem cała wioska. Do gaszenia pożarów Na Gburach służyły właśnie słynne kałuże biegnące środkiem wsi między drogami aż spod Kościoła prawie do końca ulicy Michała.

 

Największe pożary w Siołkowicach miały miejsce:

  • w 1822 roku, gdzie ogień strawił wszystkie domy po stronie Kościoła, zabudowania gospodarcze oraz stodoły aż do szosy popielowskiej. Po drugiej stronie oprócz szkoły spłonęły wszystkie domy burskie aż do drogi chróścickiej.
  • w 1836 roku spaliło się 21 domów mieszkalnych i zabudowań gospodarczych od Gbur do ulicy Warszawskiej, po drugiej stronie drogi 20 takich obiektów
  • w 1858 roku spłonęły 44 domy z zabudowaniami na Gburach
  • w 1883 pożar na Górce na Klepaczu strawił domy od Górki aż po początki ulicy Młyńskiej.

Pojedyncze pożary trwały jeszcze do 1945 roku i sporadycznie - na szczęście - zdarzają się do dziś. Na skutek działań wojennych spłonęło sporo pojedynczych domów i zabudowań gospodarczych.


Tak jak pożary nawiedzały Siołkowice, tak i rzeka Odra czyniła ogromne spustoszenia swoimi wylewami. Największe powodzie były w latach 1713, 1736 i 1737, 1813, 1854, 1880, 1903, 1938 i 1939, 1960, 1966, 1997.

Różne zawieruchy dziejowe, nieszczęścia, wojny, kataklizmy przechodziła ziemia siołkowicka. Swą pracowitością , dobrymi i mądrymi pomysłami mieszkańcy Starych Siołkowice tworzą na dzień dzisiejszy zgodną, wielokulturową społeczność lokalną. Dbają o bogatą spuściznę dziedzictwa kulturowego swoich przodków. I niech tak zostanie.

(Większość informacji pochodzi z dokumentacji skrzętnie poszukiwanej przez Siołkowianina - Andrzeja Stampkę, autora książki Moje Siołkowice, obrazki z przeszłości)

„Bądź pozdrowiony mój domku rodzinny,
Drogie miejsce ojców przodków moich,
Tu chylę czoło, składam hołd ci winny,
Gdy zbliżam się do progów twoich”

(Andrzej Stampka: Moje Siołkowice)

Jak opisuje Andrzej Stampka od niepamiętnych czasów na Gburach nad brzegami kałuż stały topole, które gburzy, każdy prze swoim domem sami sadzili, a gdy wyrosły, ścinali je dla własnego użytku. W roku 1900 wysłał ówczesny sołtys gminny stróża gminnego do wszystkich gburów, mieszkających w pobliżu kałuż, aby ich powiadomić, że od tego dnia , według nowego zarządzenia nie wolno już ścinać topoli z nad kałuż. Gburzy nie mogli się z tym pogodzić. Mimo zakazu, tak jak czynili to ich ojcowie i przodkowie pościnali je. 

Pierwszym gburem, który złamał zakaz był Józef Pampuch (Klenk). To było sygnałem dla innych. Rozeszła się pogłoska, że tylko w jednym dniu można ścinać topole. Wszyscy też przystąpili to tej zakazanej czynności i w jednym dniu topole były pościnane. Sołtys zgłosił sprawę swemu przełożonemu, a ten oddał sprawę do Sądu. Gburom wytyczono proces o zakłócenie pokoju krajowego. Na rozprawie wszyscy skazani zostali na karę więzienia od dwóch do czterech miesięcy. Karę swoją odsiedzieli w więzieniu w Oleśnie.
Na okoliczność całego zdarzenia mieszkaniec Kaniowa napisał słowa do piosenki o treści:

„ A siołkowscy gburzi topole ścinali,
a sołtys z lejtnantem proces zacynali,
do króla pisali, izby im darował
ale ich tyn sołtys w Olesno wpakował……..”