Przed blisko dwoma wiekami na wiejskich zabawach nie było zbyt bezpiecznie. W licznych bójkach jakie regularnie toczono w wyniku odniesionych ran ginęli młodzi mężczyźni. Na “muzyce” – bo tak wtedy nazywano wiejską zabawę lub potańcówkę, śląskim zwyczajem znanym nam z przekazów naszych przodków lub jak napisano w gazetach, wpierw gasło światło, co niejako było sygnałem, że właśnie zaczyna się ogólna bijatyka- sposób na wyrównanie porachunków.

W Brynicy w 1830 roku – jak doniosła gliwicka gazeta ( zdj. 1) na wiejskiej zabawie jeden knecht (piechur, żołnierz) został dotliwie pobity przez dwóch innych knechtów. W wyniku ciężkich obrażeń głowy i tułowia zmarł dwanaście dni później.   Nie inaczej było w 1856 roku na zabawie w karczmie w Ładzy. Zwolniony ze służby wojskowej miejscowy rezerwista mający ogromne powodzenie u okolicznych panien stał się solą w oku tutejszych kawalerów. Postanowiono sprawić mu lanie. Kiedy zgasło światło, a wtedy były to lampy olejowe inaczej kaganki lub świece ( lampa naftowa znalazła zastosowanie parę lat później), w ruch poszły noże i brzytwy. Uderzony w twarz ostrym narzędziem, okaleczony rezerwista udał się do domu by opatrzyć ranę. Kiedy umył skrwawioną twarz w lustrze spostrzegł ze zgrozą, że w bójce odcięto mu nos. Zrozpaczony tym oszpeceniem nie zastanawiając się długo naładował znajdującą się w domu flintę, przyłożył do ust i oddając strzał zakończył swój żywot. Podczas dochodzenia, trzech sprawców podejrzanych o okaleczenie  zatrzymano w sąsiednim Kaniowie (zdj.2,3,4).

Wiadomość o bójce w Brynicy;

zdj. 1 – Der Oberschlesische Wanderer 2-02-1830 r.

Wiadomość o tym tragicznym zajściu w Ładzy przedrukowały gazety w Austrii;
zdj. 2 – Morgen-Post Wien 8 -11-1856 r.
zdj. 3 – Innsbrucker Nachrichten. 19-11-1856 r.
zdj. 4 – Fremden -Blatt, Wien, 8 november 1856 r.