Jeszcze przed II wojną światową niemieccy badacze folkloru, zwyczajów, obrzędów i tradycji na Górnym Śląsku wspominali, że tylko w nielicznych miejscowościach na powitanie wiosny kultywowano stary zwyczaj strojenia lalek na przystrojonym, zielonym goiku (gaiku), mocowanym w oknie w niedzielę poprzedzającą Niedzielę Palmową.
Zwyczaj ten długi czas pielęgnowano w rejonie Raciborza i Gliwic, znany był też w Siołkowicach. Skąd przywędrował? A może stąd wywędrował dalej, tego już dzisiaj nikt nie wie. Prawdą jest, że marzanki w Siołkowicach przystrajały już nasze pra, pra babcie w XIX wieku, a być może, że i wcześniej. Zwyczaj ten i zarazem tradycja, obok topienia marzanny i obchodu wsi przez dzieci i młodzież, z zielonym, przystrojonym gaikiem była jedną z form witania wiosny. O ile topienie wraz ze spaleniem marzanny – słomianej kukły ubranej w gałgany symbolizowało żegnanie zimy, to zielony goik (gaik) i przystrojona lalka (wyobrażająca dziecko) były znakiem nadchodzącej wiosny, odradzającej się i budzącej się do życia natury. Dość wcześnie przypisano przywilej strojenia marzanek w domach gdzie były panny na wydaniu (ściślej – gdzie były dziewczynki) , z prostej przyczyny – w tych domach na ogół były lalki. Tradycja ta w XX wieku zaczęła stopniowo zanikać i w latach 90. w Siołkowicach można było naliczyć zaledwie kilkanaście marzanek. Ostatnio dzięki działaniom “Stowarzyszenia Nasza Wieś Stare Siołkowice” ruszyła na nowo akcja propagowania strojenia siołkowickich marzanek, przynosząc z roku na rok zadawalające efekty, notując rosnące zainteresowanie kontynuowaniem tego oryginalnego i pięknego zwyczaju, który mogły by też przejąć sąsiednie miejscowości sprawiając niewątpliwą frajdę swoim milusińskim. Teraz corocznie w niedzielę poprzedzającą Niedzielę Palmową, w oknach siołkowickich domów pojawia się zazwyczaj kilkadziesiąt strojnych marzanek.
Na filmie; marzanka z ul. Warszawskiej pierwszy raz przystrojona w 1994 r. (VHS z 1995 r.) wróciła do okna w 2024 r.