Co jak co, ale siołkowiccy chłopi lubili się procesować. Do znanych z wcześniejszych publikacji procesów o wycięcie topoli na Gburach w 1899 r. i sprawy o odszkodowanie za szkody w rolnictwie wyrządzone w związku z regulacją rzeki Odry z 1912 r. należy wspomnieć o bodaj najdłuższym procesie w przedwojennej historii Siołkowic (1834 – 1873). A poszło o poziom spiętrzanej wody na rzece Brynica przy młynie wodnym Pogrzeby.
Manfred Kutyma, autor książki „Siołkowice Zarys dziejów wsi opolskiej” pisząc o młynie i jej kolejnych właścicielach wspomniał, iż początkiem końca wiekowego prosperity, jakie przynosiło posiadanie młyna ich właścicielom, w szczególności rodzinom Warzechów i Pogrzebów było wytoczenie procesu przez ówczesnego sołtysa Nowych Siołkowic Marcina Spiśli, który nieco wyżej w górę rzeki prowadził tzw. bielnik i farbiarnię tkanin, zużywające sporo czystej wody z Brynicy, o niezgodne z prawem gruntowym, zbyt wysokie spiętrzanie wody na Brynicy przy młynie wodnym w Starych Siołkowicach należącym wtedy do Andrzeja Pogrzeby. Konflikt ten rozpoczęty jeszcze w 1834 r. skargą kilku siołkowickich zagrodników, do których wkrótce dołączyło kilku gburów w tym; Tomasz Bieniara, Jakub Pródlik, Franciszek Kania i Jan Kokot, skarżących się na straty jakie w wyniku spiętrzania wody przynosiło podmakanie ich gruntów rolnych i dróg dojazdowych. Pierwsze rozprawy toczyły się zapewne w pobliskim Królewskim Sądzie Rejonowym w Kup. Zatarg ten mógł się przyczynić do przedwczesnej śmierci poprzedniego właściciela młyna Szymona, ojca Andrzeja Pogrzeby. Proces wytoczony przez powoda – sołtysa Spiślę i rewizje podsądnego – młynarza Pogrzeby odbywały się już w Opolu i Raciborzu i ciągnęły się wraz z apelacjami do 1873 r. W toku prowadzonych rozpraw ścierały się też racje poszczególnych sędziów. W obronie Andrzeja Pogrzeby stanęli w większości okoliczni młynarze i niektórzy, czasem spokrewnieni z nim chłopi. Ponoszone koszty sądowe i odszkodowania dla skarżących doprowadziły młyn do powolnej ruiny.

Dodatkiem do tej historii niech będzie odnaleziona niedawno w archiwach cyfrowych sentencja wyroku sądu apelacyjnego w Raciborzu z 1873 r. wydana w tym samym roku drukiem w Berlinie, będąc jedną z 69 wybranych spraw apelacyjnych z lat 1872-73, z archiwum spraw sądowych, które zapadły przed Najwyższym Królewskim Trybunałem, wybranych z całych Niemiec i zredagowanych przez radnego sądu miejskiego Theodora Striethorsta.
Tekst jest tłumaczeniem z j. niem. Mimo zawiłości języka prawniczego i nieznajomości konstrukcji oraz zasad działania młyna wodnego, z uwagi na wartość historyczną tego dokumentu dla Siołkowic zamieszczony jest w całości.
*****************************************************************
Drugi Senat. Sesja z 14 stycznia 1873 r.
Pogrzeba | Spisla i Wspólnicy. – Apelacja.
Sąd Pierwszej Instancji: Sąd Rejonowy w Opolu.
Sąd Drugiej Instancji: Sąd Apelacyjny w Raciborzu.
Przedawnienie; prawa nieciągłe zgodnie z ustawą o gruntach.
a. Zgodnie z ustawą o gruntach istnieją dwie klasy
praw nieciągłych, a mianowicie:
1. Prawa, których wykonywanie zależy wyłącznie od uznania uprawnionego, ale nie od pewnych okoliczności zewnętrznych, np. prawo drogi.
2. Prawa, których wykonywanie nie zależy wyłącznie od uznania uprawnionego, ale może mieć miejsce jedynie w pewnych sytuacjach spowodowanych innymi okolicznościami.
b. Artykuł 649. I. 9. Prawa gruntowego ogólnego odnosi się wyłącznie do drugiej kategorii tych praw.
A. L. R. I. 9. § 649. Stan faktyczny przedstawiono w uzasadnieniu wyroku.
W odpowiedzi na apelację wniesioną przez pozwanych, Sąd Najwyższy podtrzymał wyrok sądu pierwszej instancji w zakresie, w jakim dotyczy on niniejszej sprawy prawnej, z następujących powodów:
Wyrokiem sądu pierwszej instancji roszczenie powoda o zasądzenie od pozwanych odszkodowania zostaje uwzględnione i uznaje się, że jest on uprawniony do utrzymywania poziomu wody wynoszącego 20 cali reńskich powyżej drewnianej konstrukcji znajdującej się w jego młynie w miesiącach letnich od 1 kwietnia do 1 października oraz 24 cali reńskich powyżej tej samej drewnianej konstrukcji – mierzonej w środku – w miesiącach zimowych od 1 października do 1 kwietnia, a także do zezwolenia na umieszczenie, przy obecnym tymczasowym rozwiązaniu, nowego słupka wskazującego poziom wody wynoszący 20 cali reńskie latem i 24 cale reńskie zimą, mierzony powyżej drewnianej konstrukcji jego młyna. Powództwo zostało oddalone, ponieważ dochodzone przez powoda prawo należało uznać za takie, z którego nie można korzystać corocznie i zwyczajowo, lecz jedynie w określonych latach i przy określonych okazjach, a zatem dowód jego przedawnienia nie został udowodniony zgodnie z przepisami art. 649 ust. 1 pkt 9 ustawy o gruntach.
Jednakże, po wniesieniu apelacji przez powoda, po przeprowadzeniu dalszych dowodów, Sąd Apelacyjny orzekł, że pozwani zostali zobowiązani do uwzględnienia ww. roszczenia, z zastrzeżeniem, że 20 lub 24 cale należy mierzyć ponad środek drewnianej konstrukcji, ponieważ dowód trzydziestoletniego przedawnienia, któremu podlega sporne prawo, został uznany za w pełni udowodniony.
Co do samej sprawy, w aktach sprawy z 28 kwietnia 1868 r. odnotowano, że zainteresowane strony ostatecznie uzgodniły poziom wody na 16,5 i 18,5 cale powyżej zwykle przyjmowanego środka drewna, odpowiednio w miesiącach letnich i zimowych. Jedynie powód odmówił następnie sfinalizowania umowy poprzez jej podpisanie. W związku z tym, a także ponieważ prawnie wiążące umieszczenie słupka ochronnego wymaga nie tylko formy pisemnej zgodnie z § 135. I. 5. Ogólnego prawa gruntowego, ale także formy sądowej zgodnie z § 2. 3. Edyktu dotyczącego spiętrzenia wody w młynach 2c. z dnia 15 listopada 1811 r. (Zbiór praw s. 352), sędziowie wcześniejszych instancji są zobowiązani do zastosowania się do § 116. I. 5. a. a. D. i bez zastrzeżeń zgodzić się, że negocjacje te nie zawierają ugody wiążącej dla powoda, bez dalszego znaczenia, czy powód odmowy podpisania, a mianowicie, że był nieprawidłowy i że powodowi nie przyznano 16,5 cali poziomu wody ponad środek drewnianej konstrukcji, jest sam w sobie prawidłowy, czy nie, tak jak nie ma znaczenia, czy powód wyraźnie uznał słupek zabezpieczający za prawidłowy.
Pozwani nie odnieśli się konkretnie do tego zarzutu w niniejszej sprawie.
Jeśli jednak rozprawa z 28 kwietnia 1868 r. wykazała rozbieżność między zainteresowanymi stronami co do tego, czy poziom wody został ustalony na podstawie ważnych umów, nadań, czy też przedawnionego posiadania, wówczas słuszny jest pogląd Sądu Apelacyjnego, że rozstrzygnięcie sporu należy do jurysdykcji sądów zgodnie z art. 5 ustawy z 15 listopada 1811 r., a inspekcja znaku i palika zabezpieczającego przeprowadzona zgodnie z art. 5 i 6 tej ustawy, w ramach tej rozprawy, powinna być traktowana jedynie jako środek tymczasowy. Pozwani nie zgłosili żadnych zastrzeżeń w tym zakresie.
Jednakże ci sami skarżący, powracając do swojego wcześniejszego zarzutu w tej kwestii, zarzucają najpierw, że sędzia apelacyjny nie uznał spornego prawa za jus discontinuum w rozumieniu § 649. I. 9. ustawy o gruntach, ponieważ piętrzenie wody w zarzucanym zakresie miało miejsce co najmniej raz w roku. Wynika to z faktu, że kryterium § 649 nie opiera się na corocznym powtarzaniu się prawa, lecz na fakcie, że uprawniony może z niego korzystać dowolnie i w dowolnym czasie, co nie ma miejsca w przypadku rowu, który nie zawsze ma wystarczającą ilość wody potrzebnej do mielenia.
Skarga jest bezzasadna. Powołany § 649. stanowi:
Jeżeli prawa, z których nie można korzystać corocznie i regularnie, lecz tylko w określonych latach i przy określonych okazjach, są wykonywane co najmniej trzykrotnie, nabywa się je na okres 40 lat.
Już w orzeczeniu z 20 kwietnia 1852 r. (Decisions Vol. 23, s. 91), odwołując się do materiałów dotyczących prawa gruntowego i zasad prawa zwyczajowego w nim rozpatrywanych, wyjaśniono bardziej szczegółowo, że zgodnie z prawem gruntowym należy wyróżnić dwie klasy jury discontinua, a mianowicie:
1. te, których wykonywanie zależy wyłącznie od uznania uprawnionego, ale nie od pewnych okoliczności zewnętrznych, np. prawo drogi.
2. te, których wykonywanie nie zależy wyłącznie od uznania uprawnionego, ale może nastąpić jedynie w pewnych sytuacjach spowodowanych innymi okolicznościami, przy czym powyższy § 649 odnosi się tylko do drugiej klasy tych kategorii. W kontekście spiętrzania, we wcześniejszych tekstach prawnych i negocjacjach określanego jako „spiętrzanie” lub „gromadzenie wody”, – w kontekście młynów wodnych rozumie się tymczasowe zablokowanie naturalnego przepływu za pomocą sztucznego urządzenia, tamy, w celu skierowania wody do innego ujścia (do rowów bocznych) lub stworzenia bardziej stromego nachylenia, a tym samym większej siły napędowej – Słownik języka niemieckiego Sandera, „spiętrzanie”.
Z samej swojej natury właściciel młyna wodnego może w dowolnym momencie spiętrzyć wodę, która go napędza, aby skorzystać z prawa do spiętrzania. Zatem w niniejszej sprawie, aby móc eksploatować młyn powoda, nawet w okresach niskiego poziomu wody, tj. z wyjątkiem wiosny i jesieni, woda, całkowicie blokując swój odpływ, nawet do maksymalnej wysokości 24 cali (reńskich) ponad drewnianą konstrukcję młyna, o której donosi powód i nie można zaprzeczyć, że właściciele młyna mieli również możliwość spiętrzenia wody w ten sposób, tj. w rozumieniu powyższego § 649, mogli wykorzystać wodę zgromadzoną do takiej wysokości do eksploatacji młyna. Innym pytaniem jest jednak, czy takie postępowanie odpowiadałoby racjonalnej eksploatacji młyna. W tym względzie zrozumiałe jest, że w normalnych okolicznościach, zwłaszcza w okresach niskiego poziomu wody, leżało w interesie właścicieli młynów niepodnoszenie poziomu wody ponad to, co jest absolutnie konieczne do utrzymania młyna w działaniu tak długo, jak to możliwe, i zwiększanie eksploatacji poprzez podnoszenie poziomu wody tylko wtedy, gdy w okresach wysokiego poziomu wody, wiosną i jesienią, większy dopływ wody na to pozwalał bez negatywnego wpływu na czas działania. Pogląd ten, wpisany już w istotę sprawy, potwierdzają również zeznania przesłuchanych świadków, którzy, o ile w ogóle mogli zeznawać w tej sprawie, a mianowicie młynarza wodnego Johanna Gieroka, emerytowanego rolnika Simona Pogrzeby – pra stryja powoda, rolnika Franza Pogrzeby – jego brata, ale zaprzysiężonego, młynarza wiatracznego – byłego młynarza w młynie powoda, Gottlieba Simona, emerytowanego rolnika Christiana Mainki, rolnika Franza Woscha, rolnika Thomasa Kocioka, rolnika Christiana Kubisa i rolnika Michaela Kupczyka, zgadzają się w następującym wniosku:
że młyn powoda mógł być utrzymywany w ruchu tylko tak długo, jak długo woda znajdowała się 6 cali (około 15 cm) poniżej korony tamy młyńskiej, tj. 18 cali (około45 cm) ponad drewnianą ramą, w którym to przypadku jednak koło młyńskie obracało się bardzo słabo, energia wodna została utracona w krótkim czasie, a młyn następnie zatrzymał się, że strumień Brynicy zazwyczaj dostarczał tak mało wody, że konieczne były dłuższe lub krótsze przerwy w mieleniu, aby zebrać wodę do 6 cali (15 cm) poniżej korony zapory podczas tych przerw i w ten sposób umożliwić kontynuowanie mielenia; że strumień dostarczał wystarczającą ilość wody jedynie wiosną i jesienią, albo w czasie obfitych opadów, aby umożliwić nieprzerwane mielenie, a woda i tak sięgała do górnej krawędzi tamy. W związku z tym właściciele młyna powoda nie mogli spiętrzać wody tylko w określonych latach lub tylko w określonych okolicznościach, lecz mieli pełną swobodę spiętrzania wody w dowolnym momencie, nawet do wysokości 60 cm (standard reński) powyżej jazu, a także do korzystania z spiętrzonej wody za każdym razem. Jednakże ta możliwość nie została przerwana, ponieważ woda, zgodnie ze swoim naturalnym stanem, na tym poziomie, jeśli młyn miał działać w sposób możliwy dzięki temu dopływowi, nie mogła być utrzymywana w sposób ciągły, lecz tylko wiosną i jesienią lub w czasie obfitych opadów deszczów. Nie ma to jednak wpływu na istotę samego prawa, a jedynie na granice jego wykonywania.
W związku z powyższym, sporne prawo nie powinno być traktowane jako jus discontinuum w rozumieniu art. 649 powyżej, lecz raczej jako prawo, które może być zwyczajowo wykonywane w rozumieniu art. 596 i którego okres przedawnienia upływa po 30 latach zgodnie z art. 625 tegoż art. To czyni bezprzedmiotowym przeciwny pogląd sędziego apelacyjnego.



