Gdyby posłużyć się porównaniem, przenośnią, że historia miejsca jest jak dojrzały kwiat słonecznika, to krótkie, pojedyncze komunikaty dzienników urzędowych i lokalnych gazet z minionych wieków są niczym ziarenka tego kwiatu, które skrupulatnie wyłuskane i zebrane, składają się na całość historii określonej miejscowości czy regionu.
Tą metaforą przypomnimy dziś pojedyncze, drobne wydarzenia z XVIII i XIX wieku, będących częścią historii Karłowic, a tym samym dzisiejszej gminy Popielów, które zazwyczaj publikował Królewski Urząd Domeny Carlsmarkt, mieszczący się w tutejszym zamku.

27 października 1783 r. zamek w Karłowicach wydał obwieszczenie, ogłaszając niniejszym, że 8 października tegoż roku w majątku w Kuźnicy Katowskiej z wielkim trudem schwytano zabłąkanego polskiego wołu. Z uwagi na to, iż schwytany byk był tak niesforny i niemożliwy do obejścia, musiał zostać zabity. a jego wartość uzyskana ze sprzedaży mięsa została oszacowana przez sąd po odtrąceniu kosztów robocizny. Nakazano też właścicielowi tego wołu jak najszybciej, najpóźniej w ciągu czterech tygodni zgłosić się do tego urzędu, celem uzyskania zwrotu dochodu ze sprzedanego mięsa. W przeciwnym razie sprawa zostanie przekazana do wyższej instancji.

Kolejne ogłoszenie z karłowickiego zamku nosi datę 24 kwietnia 1783 r. i informuje, że są do odbioru 2 konie znalezione 20 kwietnia wśród innych koni pasących się na wspólnym pastwisku należącym do Domeny Carlsmarkt w powiecie brzeskim. Obca klacz i ogierek zostały oddane pod opiekę i karmienie wraz z całym stadem. Zamek w Karłowicach informował o tym wszystkich, aby właściciel tych koni po odpowiednim udokumentowaniu mógł je niezwłocznie, najpóźniej w ciągu 4 tygodni odebrać w urzędzie za zwrotem kosztów ich utrzymania.

Rok wcześniej Urząd Królewskiej Domeny w Karłowicach wzywa w imieniu swoich krewnych, dwóch nieobecnych (zaginionych) mieszkańców Karłowic, poddanych Hansa i Gottlieba Reuprichtów, którzy od ponad 10 lat są nieobecni i wyprowadzili się stąd, lub ich nieznanych spadkobierców i następców, do stawienia się pisemnie lub osobiście w tutejszym Urzędzie Królewskim, w terminie 9 miesięcy od daty 28 stycznia bieżącego roku w celu wyjaśnienia swojej nieobecności. Urząd informował też, że w przypadku niestawiennictwa zainteresowanych, zostaną oni uznani za zmarłych, a dalsze postępowanie dotyczące ich zdeponowanych aktywów w wysokości 26 talarów niemieckich, 21 groszy, zostanie przeprowadzone zgodnie z prawem.

23 lipca 1785 r. podano do ogólnej wiadomości, iż autentyczny list szlachecki na pergaminie z iluminowanymi herbami, opatrzony podpisem i pieczęcią Jego Najjaśniejszej Mości Cesarza Leopolda datowany na – Wiedeń. 12 maja 1681 roku, wystawiony na szlacheckich potomków Johanna von Blocha, został odnaleziony w majątku pastora Hentschela, który zmarł w Magnuszowicach. Więcej informacji można było uzyskać od współspadkobiercy, administratora Schustera w Karłowicach koło Brzegu.

Powyższe przykłady świadczą tylko o fachowym, służbowym podejściu ówczesnych, królewskich urzędników Domeny Carlsmarkt i o ich zawodowej uczciwości, ale jak wszędzie zdarzały się tu też kradzieże, jak choćby ta z lipca 1856 r. o której pisał „Namslauer Kreisblatt”, który doniósł, iż w nocy z 17 na 18 lipca, w wyniku włamania, właścicielowi karczmy Schmidtowi w Karłowicach skradziono następujące przedmioty; 1. – parę złotych kolczyków wiszących o wartości 9 i 1/3 talara. 2. – srebrny zegarek kieszonkowy na łańcuszku z niklu i srebra o wartości 4 i 1/6 talara. 3. – damski naszyjnik z żółtym oczkiem o wartości 1 talara. 4. – 2 talary w gotówce w różnych srebrnych monetach. 5. – dwie butelki likieru, zaprawione miętą i „karbe” (cokolwiek to znaczy ???) o wartości 1 talara. 6. – pudełko cygar o wartości 1 talara. 7. – różne artykuły spożywcze, chleb kiełbasę itp. o wartości 20 groszy. 8. – para posrebrzanych kolczyków. Na koniec wezwano władze lokalne, policyjne i sądowe do współpracy w śledztwie w sprawie skradzionych dóbr i złodziei.

Innym razem, w kwietniu 1874 r. dokonano włamania u mieszkańca Karłowic, Karola Seidel w powiecie brzeskim. Skradziono mu białego kozła z białymi rogami. Fakt ten został upubliczniony przez miejscowego prokuratora w celu zidentyfikowania złodzieja i odzyskania skradzionego mienia.

23 lutego 1877 r. w Karłowicach, rzeźnikowi Schiftanowi skradziono złoty zegarek cylindryczny z wygrawerowanym na deklu stojącym lwem oraz pozłacany łańcuszek. Sprawa została upubliczniana w celu zidentyfikowania złodzieja i odzyskania zegarka.



